"When people ask: why are you vegan, perhaps the question should be: why aren't you?"

piątek, 20 lipca 2012

Svemir w kuchni...

Svemir w kuchni, tym razem na poważnie.

A co to znaczy? Spełniło się to, czego od jakiegoś czasu bardzo chciałem...
Dostałem pracę w restauracji :) Od teraz będę się krzątał w witariańskiej kuchni restauracji SURYA

W imieniu szefa kuchni i własnym - zapraszam

środa, 18 stycznia 2012

konkurs "blog roku"

Dziękuję wszystkim bardzo serdecznie za wsparcie i oddane głosy, cieszę się, że tak wiele osób zaangażowało się :) niespodziewałem się, dziękuję.
W tym momencie plasujemy się w okolicach setnego miejsca. Myśle, że to bardzo dobry wynik jak na tak niszową tematykę i stosunkowo krótki staż. Osiągnąłem to, na czym mi zależało, czyli zainteresowanie kolejnych czytelników. Ilość odwiedzin znacznie się zwiększyła a co za tym idzie, szerzy się idea weganizmu. Mam nadzieję, że chociaż kilka "nowych" osób zainteresowało się tematem. Weganizm jest dla ludzi. Jak widać, można smacznie jeść rezygnując z cierpienia zwierząt.

W związku z konkursem chciałbym Wam polecić blog niezwykłej kobiety, wspaniałej, ważnej dla mnie osoby. Razem z nią wkroczyłem na drogę weganizmu, (nie, to nie moja dziewczyna :P). Regularnie dokarmia mnie wegańskimi obiadkami. Polecam KOMBAJN ZAKURZONEJ. Autorka "spisuje lektury, przepisy wegańskie i życie codzienne". Zakurzona jest na 20 miejscu w rankingu, ma realne szanse na powrót do pierszej dziesiątki. Głosowanie trwa do jutra do 12. Zachęcam do lektury (i głosowania).

Jeszcze raz dziękuję
go vegan :)

P.S. Na początku lutego zaczynam nową pracę. Podobno będę miał więcej czasu, mam nadzieję, że będzie też więcej gotowania i przepisów dla was.

piątek, 13 stycznia 2012

Szybkie ciasto bananowe

Głosowanie na blog roku trwa a tymczasem z piekarnika w szybkę puka ciasto bananowe. Lubimy ten przepis, ponieważ nie zawiera trudno dostępnych składników. To Ola się w nim specjalizuje :) Niestety nie pamiętam, gdzie go znaleźliśmy.

- 4 banany
- 2 szklanki mąki
- 1/2 szkl. oleju
- 1/2 szkl. cukru
- 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

w wersji "na bogato" czekolada, orzechy, kako...

Banany można rozgnieść widelcem albo rozdrobnić blenderem. Następnie należy dokładnie wymieszać
z pozostałymi składnikami i przełożyć do formy. Piec około 30-40 minut w 180 stopniach (w zależności od tego, czy pieczecie w płaskiej formie, np. tortownica, czy w takiej jak keks, wtedy można potrzmyać trochę dłużej).
Ciasto sprawdza się równie dobrze pod postacią muffinek.

Pofałdowana struktura ciasta na zdjęciu poniżej to zasługa dużej zawartości orzechów i czekolady...

środa, 11 stycznia 2012

pappardelle z brokułami i suszonymi pomidorami

Mojej współlokatorce śniło się ostatnio, że byliśmy we Włoszech. Zainspirowało mnie to do zrobienia makaronu. Szerokie wstążki to mój ulubiony (oprócz "penne") kształt. Samodzielne przygotowanie wegańskiego makaronu nie jest dużym wyzwaniem. Wymaga tylko trochę cierpliwości. Niestety nie udało mi się zapamiętać proporcji składników, ale wystarcza mąka, woda, sól i oliwa (+ kurkuma, jeżeli makaron ma być żółty lub rozdrobniony szpinak aby nadać zielony kolor). Oliwy nie żałowałem. Ważne jest, żeby ciasto było zwarte, raczej twarde i dobrze wyrobione. Dobrze jest odstawić na godzinę do lodówki. Po tym czasie należy je cienko rozwałkować i nadać pożądany kształt.  Uważajcie, żeby się nie posklejało.



Gotuje się bardzo szybko, zależnie od grubości, ale niewiele ponad minutę.
A co do tego? Świetnie sprawdziły się brokuły, suszone pomidory i prażony czosnek.




I jeszcze jedna sprawa. Konkurs "blog roku". Zdecydowałem się wziąć udział. To kolejna forma promowania weganizmu od kuchni :) Zachęcam do głosowania, szczegóły już niedługo pojawią się na stronie konkursu.

sobota, 24 grudnia 2011

wesołych świąt!

Życzę Wam wszystkiego dobrego na najlepsze dni. Spędźcie je w miłej i spokojnej atmosferze. Bawcie się dobrze, bo o to w tym wszystkim chodzi.

U mnie w domu rodzinnym wegańskie święta...

Pączki z makiem 
 pierniczki
 Mama przygotowuje uszka...

 i uczy tego młodsze pokolenie (dłownie z prawej nie należą do mnie)
 i te też nie

Wesołych! kartki przygotowane tradycyjną techniką ziemniaczanego stempla :)

wtorek, 13 grudnia 2011

Wegańskie święta

Już prawie połowa grudnia, zbliżają się święta. Czas radości, rodzinnych spotkań, atmosfery  miłości i takie tam... Warto się zastanowić, czy z tej okazji nie zrobić czegoś dla zwierząt? Najlepiej starając się, aby nie trafiły na świąteczny stół w formie potrawy. Tradycyjnie wigilia jest postna. Teoretycznie bezmięsna. Dla wielu ludzi ryba nie jest zwierzęciem i nie jest traktowana jak mięso, chociaż trudno logicznie to uzasadnić.  Empatia od kilku lat organizuję "Dzień ryby". Czy w tej całej świątecznej otoczce, aby "poczuć magię tych świąt" naprawdę trzeba własnoręcznie zaszlachtować karpia? Czy to aż taka przyjemność?

Kiedy już odpuścicie karpiowi i innym rybom, można spróbować pójść o krok dalej. I aby Wam w tym pomóc Empatia (znowu  oni:)) i autorka bloga "śmierć kanapkom" mają dla was kolejną akcję: wegańskie święta. Na tej stronie znajdziecie wiele wegańskich przepisów na typowo świąteczne potrawy.



Wpisując się w ten klimat przygotowałem makowiec. Z ciasta drożdżowego. Przepis znaleziony w najnowszym numerze "vege".  Miał powstać fajny zgrabny makownik (jak się w moich stronach mawiało) a zrobił się jakoś tak ogromny makowy bochen :) ale smakuje tak jak powinien.

1/2 kostki drożdży
1/2 kg mąki
szklanka cukru (dałem znacznie mniej)
szczypta soli
1/3 szklanki oleju
szklanka mleka roślinnego lub wody
puszka wegańskiej mas makowej

Ciasto drożdżowe robimy standardowo. *(Ciasto drożdżowe zazwyczaj robię bardzo intuicyjnie. Drożdże mieszam z łyżeczką cukru i gdy już będą płynne przelewam do pozostałych składników i mieszam, ewentualnie wyrabiam... Ale powinno być tak: przygotowujemy zaczyn z drożdży, 2 łyżeczek cukru, 2 łyżek mąki i 3 łyżek mleka. Zaczyn mieszamy z mąką, cukrem, solą i olejem. Dolewamy mleka ciągle mieszając. Następnie wyrabiamy ciasto aż będzie zwarte i sprężyste. Tak przygotowane odstawiamy w ciepłe miejsce a z podwoi swoją obiętość.)* Wyszło dość rzadkie, dosypałem jeszcze trochę mąki. Po wyrośnięciu (koło 1 h) Trzeba je rozwałkować na kształt prostokąta i wysmarować masą makową. Można ją przygotować samemu ale bez problemu udało mi się kupić gotową , która była wegańska. Już po rozwałkowaniu ciasta wiedziałem, że nie mam takiej formy, do której mógłbym to upchnąć, przez co makowiec jest taki rozlazły i szeroki. Wystarczy około 40 minut w piekarniku w temperaturze 200 stopni. U mnie zaczął się lekko przypalać od spodu a w środku widac, że powinien zostać w piekarniku jeszcze przez chwilę... Także zachowajcie czujność :)


Ten przepis jest ciekawy, ale jeżeli jeszcze będę piekł coś takiego, zrobię chyba najłatwiejszą wersję ciasta drożdżowego. Mleko roślinne z powodzeniem można zastąpić wodą, ilość cukru zredukowałbym do 2 łyżeczek (tyle powinno wystaczyć aby drożdże "ruszyły") a oleju do 2 łyżek. 

niedziela, 20 listopada 2011

wegański tort na specjalną okazję

Wegański tort dla moich przyjaciół...



Dziękuję wam!

P.S. O, ogromne dzięki za pomoc!

P.S.2: przepis znalazłem na blogu wegetariański żarłok.

4 szklanki mąki
1 i 1/2 szklanka cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki sody
2 szklanki mleka sojowego (podobno z wody tez wyjdzie)
3/4 szklanki oleju

Piekłem to przez ponad godzinę w 190 stopniach, po 30 minutach położyłem na wierzch arkusz folii aluminiowej, żeby się nie przypaliło. 

 Masa to kombinacja mleka kokosowego, budyniu i czekolady.

czwartek, 17 listopada 2011

Ciastka czekoladowe

Przepis odkopany u blogerki, którą zawsze szanowałem i podziwiałem :) Bardzo dobry, ponieważ nie trzeba margaryny ani nawet mleka roślinnego.

Skladniki na 2 blachy ciastek (jak już stać przy garach to niech będzie jakiś efekt...)

1 szklanka cukru (najlepiej fair trade)
1 szklanka oleju
6 łyżek  kakao
1/2 szklanki wody
3 szklanki mąki pszennej
łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli
tabliczka czekolady pokruszona na drobne kawałeczki

Wszystko wymieszać, ciasto powinno być raczej zwarte. Formować ręcznie w niewielkie kulki i rozpłaszczać. Rozmieszczać z zachowaniem 2 cm odstępu. Ja tego nie zrobiłem i pierwsza blacha to wielociasteczkowy zrost... Piec w temperaturze 180 stopni przez 6-8 minut. Z blachy zdjąć dopiero jak przestygnął!
Dodałem trochę kawy (w zamyśle miały być ciasteczka kawowe, ale w połączeniu z kakao to nie sprawdza się najlepiej... Lepiej wybrać albo kawę, albo kakao).


poniedziałek, 7 listopada 2011

szybka tarta pomidorowa

Pomysł na bardzo szybką przekąskę? Oczywiście gotowe ciasto francuskie... Jak donosicie w komentarzach, często jednak niewegańskie a to znaczy, że kupując je, warto zachować czujność :)

Pomidory pokroiłem w plastry około 3-5 mm grubości, ułożyłem równomiernie na cieście. Na wierzch pokruszyłem zamarynowane w occie balsamicznym tofu i wszystko posypałem bazylią. jeżeli macie świeżą, to taka będzie najlepsza.


Udało mi się wczoraj wpaśc na chwilkę do VegeMiasta. Zainteresowanie akcją "ciasto w miasto" było spore a wypieki niesamowite :) 

czwartek, 3 listopada 2011

skrucha :)

Ostatni post zamieściłem dokładnie 3 miesiące temu... To była długa przerwa. Chciałbym powiedzieć, że przez ten czas robiłem dużo wspaniałych rzeczy, udzielałem się społecznie "dla dobra sprawy", uczyłem się czegoś nowego, szalałem kulinarnie poza internetem... lecz nie. Zrodziło się kilka ciekawych pomysłów, głownie za sprawą (nie tylko)blogowej sąsiadki (u której zmiany, zmiany, zmiany) ale jak to ze mną bywa, gdy przyjdzie do realizacji planów, piętrzą się problemy. Nic to, pozostaje mieć nadzieję, że tym razem nie opuszczę Was na długo, bowiem dość już czasu zmarnowano!

Dzisiaj przepisów nie będzie, to tylko taka jesienna "zajawka", dowód skruchy i tego, że nie zniknąłem na dobre.

Całkiem niedawno nakładem jednego z moich ulubionych wydawnictw ukazała się interesująca książka. "Bezkrwawa rewolucja" to rzetelnie opracowane, ponadsześćset stronicowe tomisko. Ogromna kopalnia wiedzy. Nie czyta się szybko ale to nie o to chodzi. Chciałbym napisać kiedyś tutaj recenzję tej książki... Warto zajrzeć, warto mieć w domowej biblioteczce.



A w ramach jesiennych zmagań z pogodą i kiepskim nastrojem - miniszarlotki. Dostałem małe foremki, które świetnie nadają się na malutkie tarty. Z resztek ciasta ulepiłem kilka małych babeczek. Na dzisiaj to pewnie tyle. pilnujcie mnie, żebym znowu nie uciekł!



P.S. W niedzielę w VegeMieście kolejna edycja akcji "Ciasto w miasto". Jeżeli możecie, gromadnie przybywajcie. Kilka stołecznych blogerek już zapowiedziało swój udział.

środa, 3 sierpnia 2011

Moussaka - grecka zapiekanka

Tradycyjna grecka zapiekanka - moussaka to doskonały przepis, który z łatwością można "przerobić" na wegański. Bo głównie o warzywa w tym daniu chodzi, więc po co dopychac mięso do sosu?

Do przygotowania musaki (taka pisownia również jest poprawna) potrzebne są: ziemniaki, bakłażan, cukinia, cebula, czosnek, pomidory (świeże lub przecier), przyprawy, ewentualnie mąka, olej/oliwa, mleko roślinne  do beszamelu i trochę wolnego czasu...

Najlepiej zacząć od przygotowania bakłażana. Należy pkroić go plastry około półtoracentymetrowej grubości, posypać solą i odstawić na 20-30 minut. W tym czasie można zająć się ziemniakami. Te również kroimy w plastry, (tyle że nieco cieńsze) i troche obsmażamy. Myślę, że równie dobrze można je obgotować zamiast smażenia. Ziemniaki gotowe, przechodzimy do sosu. Dużą cebulę pokroić i podsmażyć, dodać rozdrobnione pomidory albo dobry przecier. Do sosu dodałem pokrojoną w drobną kostkę cukinię, posiekany czosnek i wszelakie przyprawy, które miałem pod ręką, tj. bazylię, oregano, zioła prowansalskie. Wkradła się jeszcze niepostrzeżenie resztka papryki... I niech się to wszystko dusi przez kilka minut. Wracamy do bakłażana. Najlepiej osuszyć go ręcznikiem papierowym lub delikatnie spłukać sól wodą a następnie poddać wstępnej obróbce termicznej, najlepiej na patelni (ufff, dobrze, że mam patelnię, na której można smażyć bez tłuszczu!). Zdecydowałem się na wersję z sosem beszamelowym. Kilka łyżek mąki i trochę oliwy (tak, żeby powstała dośc gęsta pasta) mieszać energicznie w rondelku. Dodać mleko roślinne (tyle, aby otrzymać konsystencję gęstej śmietany) i gotować to przez chwilkę. Na tym etapie dobrze  by było, żeby warzywa nie były rozgotowane.

Wszystkie składniki przygotowane. W naczyniu żaroodpornym lub innej formie do pieczenia układamy warstwy warzyw. Zacząłem od niewielkiej ilości sosu na dno, dalej plasterki ziemniaków, znowu trochę sosu, plastry bakłażana, sos, znowu ziemniaki i na wierch sos beszamelowy. Powinno się piec około 30-40 minut (w zależności od ilości warstw i stopnia rozdrobnienia składników) w temperaturze 190-200 stopni.  Pod koniec pieczenia przełączyłem piekarnik na funkcję "grill" dzięki czamu warstwa sosu beszamelowego ładnie się zrumieniła.

Trochę roboty z tym jest ale  to jedno z najbardziej sycących dań wegańskich jakie jadłem :)

środa, 27 lipca 2011

mini tartaletki z solonym karmelem i kremem czekoladowym

Zanim przejdę do kuchni chcę zachęcić was do akcji zorganizowanej przez kawiarnię Tree some coffee. W każdy weekend w kawiarniach tej sieci organizowana jest zbiórka karmy, koców, misek oraz wszystkiego, co przyda się zwierzakom ze schroniska „Koci Azyl” w Konstancinie. Więcej informacji na stronie kawiarni w zakładce aktualności. A tak w ogóle to mają dobrą kawę i nie trzeba dopłacać za mleko sojowe :p

W przekroju z 18 lipca ukazał się całkiem spory artykuł dotyczący wegetarianizmu i weganizmu. A zaczyna sie tak:  "Nie stac nas na zagryzanie swiata. Tu już nie chodzi tylko o dietę. Rezygnacja z mięsa to kwestia odpowiedzialności, racjonalny wymóg naszych czasów(...)". Zachęcam do lektury. Weganizm wkracza do dyskursu publicznego i tak trzymać!

A teraz czas na deser. Tartaletki z solonym karmelem i kremem czekoladowym. Przepis pochodzi z któregośtam odcinka trzeciego sezonu australijskiej edycji programu masterchef. Łatwo dał się zamienić na wegański. Przepis nie będzie dokładny, ale można peksperymentować.

Ciasto:
2 szklanki mąki
1/3 szklanki oleju
kilka łyżek wody
ew. troszkę cukru, ale w tym konkretnym przypadku to chyba jednak zbędne...
Wszystko pięknie wymieszać, zagniatać aż się składniki połączą, na pół godziny do lodówki. Cienko rozwałkować i umieszczać w foremkach. Piec w 190 stopniach aż się zrumienią, tj 10-20 minut w zależności od ewentualnych termoobiegów czy grubości ciasta.

karmel:
Ilości cukru jakoś nie zmierzyłem... może 3/4 szklanki, trudno powiedzieć.
Wsypać na patelnię lub do rondelka, mieszać, żeby się nie przypaliło. Kiedy cukier się rozpuści, bacznie obserwować i kiedy nabierze bursztynowego koloru, wlać około 100 ml śmietanki sojowej (może byc ryżowa, mleko kokosowe może też się nada?) i dodać trochę (solidną szczyptę albo dwie) soli. I teraz trzeba działać sprawnie gdyż mikstura będzie szybko twardnieć. Wystarczy nałożyć niezbyt grubą warstwę karmelu do upieczonych tartaletek. Dzięki śmietanie karmel nie będzie zupełnie twardy, zachowa lekko kleistą konsystencję. A sól ciekawie wyciąga smak.

Krem czekoladowy:
Zagotować śmietankę sojową (lub inną roślinną) - około 100-150 ml i wrzucić czekoladę gorzką, przynajmniej 60% kakao (oczywiście najlepiej fair trade).  Dokładnie rozmieszać i nakładać na warstwę karmelu.

Tak skomponowane tartaletki najlepiej przechowywać w lodówce.
Wydaje się, że to dużo pracy, ale mozna szybko ogarnąć. Myślę, że warto spróbować chociaż każde ciasteczko ma chyba milion kalorii...

czwartek, 14 lipca 2011

brokuł

Kolejny odcinek serialu "ciasto francuskie na milion sposobów". I znowu na zielono. Tym razem głównym bohaterem jest brokuł.

Brokuł bardzo lubi być ugotowany al dente, położony na cieście francuskim, pospany przyprawami i podsmażoną cebulką. Tutaj dowód:

poniedziałek, 11 lipca 2011

ciasto francuskie ze szpinakiem

Dzisiaj prosty patent na niezłą przekąskę. Praktycznie bez roboty, na szybko. W ciągu ostatniego tygodnia piekliśmy to chyba trzy razy :) I rzeczywiście jest tak proste, jak wygląda.

Wystarczy gotowe ciasto francuskie (nie spotkałem jeszcze niewegańskiego), szpinak (świeży lub mrożony), ząbek czosnku i przyprawy.

Szpinak należy poddusić na patelni, może być z odrobiną oliwy, dodać ząbek czosnku, troszkę soli..
Nałożyć na ciasto francuskie, piec około 25 minut w 190 stopniach.

czwartek, 7 lipca 2011

tarta z galaretką herbacianą

Dzisiaj tylko krótki i prosty przepis na ciekawy deser: tartę z galaretką herbacianą i owocami.

Ciasto na tartę według standardowego przepisu:

- 1 i 1/2 szklanki mąki
- 1/3 szklanki oleju
- 1/4 szklanki jakiegoś syropu smakowego albo wody

 Wszystkie składniki należy dokładnie wymieszać i urobione ciasto wrzucić na chwilę do lodówki. Łatwiej będzie je rozwałkować. Można też urywać po kawałku ciasta i oblepić nim formę :)
Upiec w 180 stopniach (około 20 minut) i poczekać aż wystygnie.
Można zrobić nieco więcej aby było grubsze (pomoże to uniknąć rozmoczenia spodu galaretką).

Pokrojone owoce, np. gruszki, morele, ananas, lekko poddusiłem na patelni, żeby zrobiły się miękkie. Chociaż ten krok można pominąć.

Dwie szklanki herbaty (może być dowolna, ulubiona) zagotować z łyżeczką agaru. poczekać aż trochę przestygnie.Wlać do wypełnionej owocami  i dobrze schłodzonej tarty. Galaretka powinna szybko zastygnąć (najlepiej wstawić wszystko do lodówki).

Zakochałem się w galaretce z herbaty i pewnie będzie pojawiała się częściej...

czwartek, 23 czerwca 2011

bigos z cukinii, obwarzanki z oliwkami i nowa książka

W odpowiedzi na komentarze do poprzedniego postu:
-ilość składników na ciasto wystarcza do upieczenia tarty w formie o średnicy 24 cm
-w kwestii kremu... Zrobiłem krem budyniowy z mlekiem kokosowym ale rezultat nie był powalający.
W zupełności wystarczy budyń. Dwie torebki budyniu na 3 szklanki mleka roślinnego (powinien być nieco bardziej gęsty niż normalnie). Dla pewności dodałem 1 i 1/2 płaskiej łyżeczki agaru do gotującego się budyniu. Jeżeli chcecie zrobić krem z mlekiem kokosowym to wystarczy nim zastąpić jedną szklankę mleka sojowego.

Wreszcie udało mi się dotrzeć do Vege Miasta i... zakochałem się w wegańskich lodach. Oferują ciekawe, choć nietypowe smaki. Skosztowałem lodów marcepanowych, cytrynowych ze spiruliną, gula java, pinakolada, giandua i wszystkie są rewelacyjne :) Niech no tylko dostanę wypłatę...

Sezon na świeże warzywa w pełni zatem czerpię z tego garściami. Ulubioną cukinię przerobiłem na leczo (w moim domu rodzinnym mówiło się "bigos z cukinii"). Dodałem nawet parówki sojowe. Przepis chyba zbędny. Gotujemy cukinie w osolonej wodzie, można dodać bulion (np. wegańską kostkę bulionową), można dodać pieczarki, paprykę, podsmażoną cebulkę, w sumie oliwki też mogą być. Gotowe.

Upiekłem obwarzanki z oliwkami. Z ciasta drożdżowego:
-2 i 1/2 szklanki mąki
-szklanka ciepłej wody
-1/3 (lub mniej) kostki drożdży
-łyżeczka cukru
-przyprawy
-opcjonalnie 2 łyżki oliwy
-oliwki

Drożdże rozrabiamy z cukrem, wlewamy do ciepłej wody, a to do mąki. Wyrabiamy aż ciasto nie będzie się kleić do rąk, można dodać więcej mąki i oliwę. Musi wyrosnąć (jestem niecierpliwy więc nie czekam dłużej niż pół godziny). Formujemy bułeczki lub obwarzanki, okładamy oliwkami i do piekarnika na 240 stopni. Sugeruję nie oddalać się zanadto bo pieką się dość szybko.

Niedawno ukazała się nowa książka pod redakcją Petera Singera: "W obronie zwierząt". Właśnie skończyłem ją czytać. Bardzo się cieszę, że udało się ją wydać albowiem inna książka Singera: "Wyzwolenie zwierząt" jest zupełnie niedostępna a wiem z własnego doświadczenia, że może mieć spory wpływ na postrzeganie zwierząt innych niż ludzie...
Nowa książka podzielona jest na trzy części. Część pierwsza pt. "pomysły" składa się z historyczno-filozoficznych esejów naświetlających problem traktowania zwierząt w przeszłości, miejsce zwierząt w etyce, filozofii i wielkich religiach. Druga część, "problemy" skupia się na pokazaniu tego, w jaki sposób ludzie wykorzystują zwierzęta dla własnych celów. Autorzy poruszają kwestie zwierząt laboratoryjnych, ferm, hodowli przemysłowej czy zoo. Dla bardziej wrażliwych osób ten rozdział może być trudny, ale warto zdać sobie sprawę z wszechobecnego cierpienia zwierząt. Ostatnia, trzecia część: "aktywiści i ich strategie" najbardziej przypadła mi do gustu. Pokazane jest, w jaki sposób praca aktywistów wpływa na opinię publiczną, powszechną świadomość odnośnie praw zwierząt czy prawo. Do tej pory sądziłem, że będąc weganinem już robię dużo dla zwierząt. Lektura tej książki przypomniała mi jednak, że to dopiero początek, doskonały punkt wyjścia, żeby zrobić coś więcej bez schizofrenii moralnej i hipokryzji w stylu "kocham zwierzęta, ale mięso jest takie smaczne..."

poniedziałek, 13 czerwca 2011

tarta z truskawkami

Witam po miesięcznej przerwie. Ostatnio jestem zupełnie nieinternetowy i akulinarny... Przez ostatni miesiąc nie szalałem wybitnie w kuchni. Ale spędziłem wspaniały tydzień w Chorwacji, (co też spowodowało, że nie mogłem oddać krwi, ze względu na możliwe zagrożenie epidemiologiczne...), w międzyczasie postarzałem się o rok...

Upiekłem tartę z truskawkami i kremem waniliowym. Chociaż krem to chyba za duże słowo. Przynajmniej się starałem.

Przepis na ciasto:
- 1 i 1/2 szklanki mąki
- 1/3 szklanki oleju
- 1/4 szklanki jakiegoś syropu smakowego albo wody
 Wszystkie składniki należy dokładnie wymieszać i urobione ciasto wrzucić na chwilę do lodówki. Łatwiej będzie je rozwałkować. Można też urywać po kawałku ciasta i oblepić nim formę :)
Upiec w 180 stopniach (około 20 minut) i poczekać aż wystygnie.

W tym czasie można umyć i pokroić truskawki oraz zrobić krem.
Zrobiłem gęsty budyń na mleku sojowym i połączyłem z mlekiem kokosowym. Miałem nadzieję, że to wystarczy aby zawartość nie wypływała. Jednak zmuszony byłem dodać agar agar. "Krem" przypominał nieco ptasie mleczko.  Koniec końców wyszło smakowicie.


Odkryłem też bar na chmielnej, który serwuje wegańskie potrawy w stylu azjatyckim. Ceny są przystępne, mam blisko, żeby wyskoczyć w przerwie z pracy, a wybór potraw - zaskakująco duży. Większość to soja pod różnymi postaciami i smakami (kurczaka, wołowiny, ryby) oraz tofu. Są nawet wegańskie krewetki! Na zdjęciu poniżej "chrupiący ocean przyjemności z warzywami". Czy smakowało jak ryba? Niekoniecznie... Ale tofu w cieście z ananasem było naprawdę smaczne. Zawsze to jakaś alternatywa dla greenwaya.



Jeszcze jedna ciekawostka.W Vege Mieście (też na chmielnej) można kupić wegańskie lody! Jeszcze nie jadłem, ale mam nadzieję, szybko to zmienić.

piątek, 13 maja 2011

paszteciki z soczewicą i studzenina/auszpik/"nóżki"/galareta z warzywami

Blogger zjadł mi wczorajszą notkę (wiem, to wyglądało smakowicie ale żeby aż tak?), więc postaram się ją odtworzyć. Szkoda, żezniknęły Wasze komentarze...

Trochę czasu minęło od ostatniej notki. Chyba miałem jakiś kryzys kulinarno-internetowy. Ale wracam do formy. I czas nadrobić zaległości.

Obiecałem dłuższą relacje z pojedynku bloggerów.
To było niesamowite przeżycie ale i ogromny stres. Bardzo długo nie mogłem się zdcydować co właściwie będę gotował. I miał być makaron z suszonymi pomidorami i prażonymi orzechami. Żeby nie było tak łatwo makaron chciałem zrobić sam. I tu zaczęły się schody. Mimo, iż robiłem takie rzeczy już wcześniej, tym razem nie mogłem zrobić tego przeklętego makaronu. Dodawałem mąki, wody, oliwy i nic z tego nie mogłem wyprowadzić. W desperacji (ponaglany niecierpliwymi spojrzeniami degustatorów) rozwałkowałem to co miałem i zrobiłem coś jak kluseczki. W międzyczasie podsmażyłem pomidory i czosnek a wcześniej uprażyłem orzechy. Koniec końców nie było tak źle, moja "potrawa" dostała dużo głosów i zająłem II miejsce :) Niespodziewałem się tak licznej publiczności więc niestety nie wystarczyło dla wszystkich...
Dziękuję bardzo za wsparcie i miłe komentarze. Poznałem sporo ciekawych osób a atmosfera była niesamowita. Myślę, że trudno o lepszy sposób promowania weganizmu!
Na fejsbukowej stronie "Vegavani Catering wegetarian & vegan food" można zobaczyć więcej zdjęć z tej imprezy.

W międzyczasie były też święta wielkanocne. Moja wspaniała rodzina jak zwykle uraczyła mnie wegańskimi pysznościami. Były babki drożdżowe, takie inne-słodkie, nie wiem jak się nazywaą, mój brat upiekł nawet muffinki. No i oczywiście "jajka" z ryżu...Bardzo się cieszę, że moi najbliżsi tak mnie wspierają.

No ale czas wrócić do swojej kuchni. Przez ostatnie trzy tygodnie jadłem głównie falafel, frytki, coś z greenwaya (gdzie Katrinezz mnie przyłapała - następnym razem wal śmiało!) albo inne fast foody.

Wczoraj wreszcie przygotowałem coś sensownego sam.
Paszteciki z soczewicą. Prosta i smaczna przekąska na ciepło lub zimno.
Standardowa torebka soczewicy wystarczyła na dwie blachy pasztecików.

Ciasto drożdżowe:

około 2 i 1/2 szklanki mąki
szklanka wody
mała kostka drożdży
odrobina cukru, soli, oliwy

drożdże rozmieszałem z cukrem, i wlałem do mąki i wody. Można dodać jakieś zioła (np. majeranek, o którym zapomniałem!) ciasto dobrze wyrobić i pozwolić wyrosnąć.
W tym czasie można przygotować farsz. Soczewicę gotować aż będzie zupełnie miękka, rognieść tłuczkiem do ziemniaków albo rozdrobnić blenderem. Dodałem podsmażoną cebulę. Pieczarki też by się nadawały. Doprawić do smaku, zawijać w rozwałkowane ciasto, piec około 20 minut w 180 stopniach.
















Wysoka temperatura i iście letnia pogoda sprawia, że nie chce się jeść gorących rzeczy. Aby się trochę ochłodzić można zjeść studzieninę/auszpik/"nóżki"/galaretę z warzywami. Żadna z tych nazw mi się nie podoba ale właśnie coś takiego zrobiłem.
Gotujemy bulion warzywny, otwieramy kilka puszek, np. kukurydzę, groszek, pokroiłem marchewkę z bulionu. Wszystko zalać wywarem z dodatkiem agaru (można znaleźć w sklepach ze zdrową żywnością lub kupić przez internet). Wkroiłem jeszcze kotlety sojowe (odkrywam je na nowo!) i można wstawić do lodówki i czekać cierpliwie.
Efekt mnie zadowlił, z racji dużej zawartości słodkich warzyw wycisnąłem na galaretkę duuużo cytryny.

środa, 20 kwietnia 2011

Kulinarne potyczki blogerek i blogerów

Ostatni dzień Tygodnia Weganizmu, czyli jak to wszystko wygląda "od kuchni"...
teraz tylko kilka zdjęć, mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się zdać rzeczową relację:)
W każdym razie zabawa była przednia.





poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Tydzień weganizmu!

 Jutro ostatni dzień tygodnia weganizmu. O godzinie 17 w  "Vege Mieście" kulinarne potyczki blogerek i blogerów. I ja będę gotował.

Miałem bardzo ambitne plany kulinarne ale rzeczywistość je brutalnie zweryfikowała także nadal zastanawiam się co dla Was przygotuję. Przybywajcie tłumnie, oczywiście będziecie mogli skosztować tego, co ugotujemy!

Udało mi się uczestniczyć w dwóch spotkaniach Tygodnia Weganizmu:   
"Zapytaj o weganizm" - spotkanie z dietetykami: Małgorzatą Desmond i Jackiem Norrisem. Przeogromna ilość pożytecznych informacji. Poznałem też wreszcie Kasię Biernacką i Darka Gzyrę. Jestem pod wielkim wrażeniem tego co i jak robią. 
Wykład "Weganizm a wegetarianizm. Konflikt, współzależność, odmienność?" odbył się dzisiaj. I tym razem się nie rozczarowałem. Szkoda, że nie mogłem wybrać się na wszystkie spotkania.


___________________________________________________________

Od 13 kwietnia, tj. od środy rusza tydzień weganizmu. Wiele ciekawych wydarzeń czeka nie tylko na wegan, ale na wszystkich, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat. Jeżeli właśnie się zastanawiasz, czy zostać weganinem, masz świetną okazję, żeby dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi. Plan imprez dostępny TUTAJ