"Witam szanownych czytelników" - takie oto powitanie zaproponowała Zakuurzona kiedy powiedziałem jej, że nigdy nie wiem jak zacząć nową notkę. Niech tak będzie. Dzisiejszy wpis dedykuję właśnie jej :) Przyznam się też, że to właśnie Zakurzona zmobilizowała mnie do przejścia na weganizm i chwała jej za to! Spędzam z nią i jej różnogatunkową rodziną sporo czasu, zawsze czeka na mnie wegańska kolacja. Dzisiaj uraczyła mnie pizzą, o której marzyłem przez cały dzień. Nadgryzłem ją łapczywie zanim zrobiono zdjęcie.
Jak zwykle torturowałem biednego Chojraka Srebrnąstopę. Jego zrozpaczone oczy wyrażają więcej niż tysiąc słów... Wygląda jak zbity pies ale koniec końców dostał okruchy z pańskiego stołu... Rudzia też czekała na swoją kolej ale nie jest tak natrętna jak Chojrak.
P.S. Zostałem też zmuszony do opublikowania tej notki właśnie teraz (w centrum operacyjnym Rzeczypospolitej futrzastej) pod groźbą pobicia kijem. Obiecuję poprawę i postaram się zamieszczać nowe notki częściej. Aha, chodzi mi po głowie pomysł na nowy blog (a w zasadzie dwa blogi) ale o tym jeszcze mówić za wcześnie... Chciałem jeszcze coś napisać ale nie pamiętam.
Pozdrawiam
"When people ask: why are you vegan, perhaps the question should be: why aren't you?"
niedziela, 23 stycznia 2011
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Śniadaniowe gofry
Przepisów na wegańskie gofry w sieci nie mało. Postanowiłem wypróbować najprostszy, znaleziony na blogu "śmierć kanapkom"
szklanka mleka roślinnego
szklanka mąki
łyżka oleju
łyżeczka proszku do pieczenia
Wszystko dokładnie wymieszać i nakładać do rozgrzanej gofrownicy. Tak oto możemy przygotować szybkie i smaczne śniadanie.
Próbowałem też robić gofry na wodzie. Da się, są jadalne jednak na mleku lepsze.
P.S. Konkurs na bloga roku 2010 trwa. Jeżeli odwiedziliście "Rzeczpospolitą futrzastą" i podoba wam się, zagłosujcie wysyłając SMS o treści A00906 na numer 7122 :P Jestem to winiem autorce bloga, która ciągle mnie dokarmia. Często, zmęczony po pracy biegnę prosto do Erikii Kuurz gdzie czeka na mnie miseczka zupy albo inne wegańskie posiłki. Mamy czas do 20 stycznia. Kasa za smsy ma być przeznaczona na turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych.
Pozdrawiam
szklanka mleka roślinnego
szklanka mąki
łyżka oleju
łyżeczka proszku do pieczenia
Wszystko dokładnie wymieszać i nakładać do rozgrzanej gofrownicy. Tak oto możemy przygotować szybkie i smaczne śniadanie.
Próbowałem też robić gofry na wodzie. Da się, są jadalne jednak na mleku lepsze.
P.S. Konkurs na bloga roku 2010 trwa. Jeżeli odwiedziliście "Rzeczpospolitą futrzastą" i podoba wam się, zagłosujcie wysyłając SMS o treści A00906 na numer 7122 :P Jestem to winiem autorce bloga, która ciągle mnie dokarmia. Często, zmęczony po pracy biegnę prosto do Erikii Kuurz gdzie czeka na mnie miseczka zupy albo inne wegańskie posiłki. Mamy czas do 20 stycznia. Kasa za smsy ma być przeznaczona na turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych.
Pozdrawiam
sobota, 8 stycznia 2011
wegańska chałwa czyli rzut kośćmi nigdy nie zniesie przypadku...
Temat na dziś: wegańska chałwa. Oczywiście kierujemy się zasadą D.I.Y or DIE... Nie jestem miłośnikiem tego deseru tym trudniej było mi zrobić chałwę. Ostatni raz jadłem coś takiego chyba kilka lat temu. Ale znam kogoś, kto chałwę lubi chyba nawet bardzo więc zakasałem rękawy i postarałem się.
Potrzebujemy tylko
sezam
syrop z agawy (ew. cukier, inny słód lub syrop smakowy)
Na patelnię wsypujemy sezam, leciutko go podprażamy bacznie pilnując aby się nie przypalił. Następnie wsypujemy do blendera (lub ugniatamy ręcznie w moździeżu). Kiedy rozdrobnimy sezam na drobny proszek dodajemy słód/cukier/syrop - ok. 3 łyżki na 200 gram (lub więcej, jeżeli chałwa ma być bardziej słodka). W ten sposób uzyskałem plastyczną masę, którą można całkiem nieźle formować :)
Mam nadzieję, że świetnie sprawdzą się w ramach prezentu urodzinowego...
Do ozdobienia użyłem srebrnej posypki. Jeżeli będziecie się zaopatrywać w takie cuda to czytajcie skład. Złota posypka zawiera koszenilę... Wszędzie czychają pułapki :P
P.S.
Moja nie tylko blogowa sąsiadka i przyjaciółka zgłosiła się do konkursu na blog roku. Zajrzyjcie koniecznie do RZECZPOSPOLITEJ FUTRZASTEJ i głosujcie! Trzymamy kciuki i życzymy powodzenia.
Potrzebujemy tylko
sezam
syrop z agawy (ew. cukier, inny słód lub syrop smakowy)
Na patelnię wsypujemy sezam, leciutko go podprażamy bacznie pilnując aby się nie przypalił. Następnie wsypujemy do blendera (lub ugniatamy ręcznie w moździeżu). Kiedy rozdrobnimy sezam na drobny proszek dodajemy słód/cukier/syrop - ok. 3 łyżki na 200 gram (lub więcej, jeżeli chałwa ma być bardziej słodka). W ten sposób uzyskałem plastyczną masę, którą można całkiem nieźle formować :)
Mam nadzieję, że świetnie sprawdzą się w ramach prezentu urodzinowego...
Do ozdobienia użyłem srebrnej posypki. Jeżeli będziecie się zaopatrywać w takie cuda to czytajcie skład. Złota posypka zawiera koszenilę... Wszędzie czychają pułapki :P
P.S.
Moja nie tylko blogowa sąsiadka i przyjaciółka zgłosiła się do konkursu na blog roku. Zajrzyjcie koniecznie do RZECZPOSPOLITEJ FUTRZASTEJ i głosujcie! Trzymamy kciuki i życzymy powodzenia.
wtorek, 4 stycznia 2011
szczęśliwego nowego!
Noworocznie bez postanowień! Poza tym, że ten rok ma być spontaniczny i pełen niespodzianek. Taki jest plan :)
Dostałem książkę "Vegan with a vengeance" autorstwa mojej ulubionej Isa Chandra Moskowitz. Bardzo podoba mi się styl, lekkość i ogólnie sposób w jaki autorka pisze swoje książki. Polcam.
Pewna sieć marketów uruchomiła niedawno dział oznaczony logo "FAIRTRADE". To chwalebne z ich strony, można znaleźć ciekawe produkty w rozsądnych (a przy tym "sprawiedliwych") cenach. Np. Ubuntu cola. Smakuje całkiem dobrze :)
Mini bułeczki drożdżowe, bez przepisu ponieważ robiła je moja mama. Nie zdradza swoich sekretów kulinarnych. W pełni wegańskie i przepysznościowe.
Świąteczna pizza z oliwkami i ananasem. Zamiast karpia, O!
Babeczki bananowe - przepis z puszki. Szybkie i smaczne:
"mokre" składniki:
3-4 dojrzałe banany
1/4 szklanki oleju
"suche" składniki:
2 szklanki mąki
szklanka cukru
łyżeczka soli
łyżeczka sody
można dorzucić orzechy albo rodzynki, w zależności od upodobań :)
Przygotowanie: 30-60 min.
1. Rozgniatamy banany widelcem, dolewamy olej.
2. W drugiej misce mieszamy "suche" składniki, czyli: mąkę, cukier, sól oraz sodę.
3. Dodajemy "mokre" składniki do "suchych" i mieszamy (niezbyt dokładnie - jedna z głównych zasad robienia muffin).
4. Przygotowujemy blachę - smarujemy tłuszczem lub wykładamy foremkami (druga opcja zdecydowanie wygodniejsza!) i nakładamy ciasto - mniej więcej do 3/4 wysokości każdej foremki.
5. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. C na około 30 minut, aż muffiny będą miały złocisty kolor i patyczek wsadzony do środka będzie czysty.
Ostatnie zdjęcia przedstawia autora bloga i szynszylicę o wdzięcznym imieniu "Szymon"
Pozdrawiam i zapraszam do częstych odwiedzin.
Dostałem książkę "Vegan with a vengeance" autorstwa mojej ulubionej Isa Chandra Moskowitz. Bardzo podoba mi się styl, lekkość i ogólnie sposób w jaki autorka pisze swoje książki. Polcam.
Pewna sieć marketów uruchomiła niedawno dział oznaczony logo "FAIRTRADE". To chwalebne z ich strony, można znaleźć ciekawe produkty w rozsądnych (a przy tym "sprawiedliwych") cenach. Np. Ubuntu cola. Smakuje całkiem dobrze :)
Mini bułeczki drożdżowe, bez przepisu ponieważ robiła je moja mama. Nie zdradza swoich sekretów kulinarnych. W pełni wegańskie i przepysznościowe.
Świąteczna pizza z oliwkami i ananasem. Zamiast karpia, O!
Babeczki bananowe - przepis z puszki. Szybkie i smaczne:
"mokre" składniki:
3-4 dojrzałe banany
1/4 szklanki oleju
"suche" składniki:
2 szklanki mąki
szklanka cukru
łyżeczka soli
łyżeczka sody
można dorzucić orzechy albo rodzynki, w zależności od upodobań :)
Przygotowanie: 30-60 min.
1. Rozgniatamy banany widelcem, dolewamy olej.
2. W drugiej misce mieszamy "suche" składniki, czyli: mąkę, cukier, sól oraz sodę.
3. Dodajemy "mokre" składniki do "suchych" i mieszamy (niezbyt dokładnie - jedna z głównych zasad robienia muffin).
4. Przygotowujemy blachę - smarujemy tłuszczem lub wykładamy foremkami (druga opcja zdecydowanie wygodniejsza!) i nakładamy ciasto - mniej więcej do 3/4 wysokości każdej foremki.
5. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. C na około 30 minut, aż muffiny będą miały złocisty kolor i patyczek wsadzony do środka będzie czysty.
Ostatnie zdjęcia przedstawia autora bloga i szynszylicę o wdzięcznym imieniu "Szymon"
Pozdrawiam i zapraszam do częstych odwiedzin.
piątek, 24 grudnia 2010
wtorek, 21 grudnia 2010
święta tuż-tuż
Nie spodziewałem się, że grudzień aż tak da mi się we znaki. Mam ostatnio spadek formy. Tyle ambitnych planów (nie tylko kulinarnych) poszło w niwecz. Nic to, trzeba wziąć się w garść i do roboty bo święta tuż-tuż!
W sobotę mieliśmy w pracy quasi-wigilię. Każdy przyniósł coś dobrego :) Była nawet wegańska tarta z gruszkami i żurawiną oraz wegański "murzynek" (dziękuję M. i O.)
Ja przygotowałem paszteciki z soczewicą i pierniczki. Nie był bym sobą gdybym zabrał się za pieczenie o ludzkiej porze. Odszedłem od piekarnika koło 2 w nocy...
Przepis na ciastka pochodzi z tej oto książki:
składniki:
pół szklanki mąki białej
pół szklanki mąki razowej
1/2 łyżeczki sody
2 łyżeczki mielonego imbiru (ja użyłem przyprawy do piernika...)
1/2 łyżeczki cynamonu
4 łyżki syropu klonowego, z agawy lub innego słodu (można zastąpić cukrem)
50 g margaryny wegańskiej (dałem olej)
Rozgrzać piekarnik do 190 stopni, dokładnie wymieszać wszystkie składniki, ciasto ma być dość twarde. Dodałem trochę mleka sojowego bo było zbyt twarde. Można rozwałkować i wykroić foremkami. Piec 5-10 minut, bacznie obserwując (moje się troszkę przypaliły...) W taki oto sposób otrzymujemy proste i smaczne, ale dość kruche ciasteczka piernikowate...
Paszteciki z soczewicą udało się zrobić dość szybko. Kupiłem czerwoną (nie było zielonej). Znowu zapomniałem, że soczewica zwiększa swoją objętość podczas gotowania. Po ugotowaniu dodałem sporo podsmażonej cebuli, resztę mieszanki meksykańskiej z puszki. Niestety zapomniałem o pieczarkach. Żeby to wszystko się jakoś lepiło dodałem zblendowaną ciecierzycę. Ten oto farsz zawijałem w gotowe ciasto francuskie. Pieczemy. Pasują idealnie do barszczyku.
Smacznego!
W sobotę mieliśmy w pracy quasi-wigilię. Każdy przyniósł coś dobrego :) Była nawet wegańska tarta z gruszkami i żurawiną oraz wegański "murzynek" (dziękuję M. i O.)
Ja przygotowałem paszteciki z soczewicą i pierniczki. Nie był bym sobą gdybym zabrał się za pieczenie o ludzkiej porze. Odszedłem od piekarnika koło 2 w nocy...
Przepis na ciastka pochodzi z tej oto książki:
składniki:
pół szklanki mąki białej
pół szklanki mąki razowej
1/2 łyżeczki sody
2 łyżeczki mielonego imbiru (ja użyłem przyprawy do piernika...)
1/2 łyżeczki cynamonu
4 łyżki syropu klonowego, z agawy lub innego słodu (można zastąpić cukrem)
50 g margaryny wegańskiej (dałem olej)
Rozgrzać piekarnik do 190 stopni, dokładnie wymieszać wszystkie składniki, ciasto ma być dość twarde. Dodałem trochę mleka sojowego bo było zbyt twarde. Można rozwałkować i wykroić foremkami. Piec 5-10 minut, bacznie obserwując (moje się troszkę przypaliły...) W taki oto sposób otrzymujemy proste i smaczne, ale dość kruche ciasteczka piernikowate...
Paszteciki z soczewicą udało się zrobić dość szybko. Kupiłem czerwoną (nie było zielonej). Znowu zapomniałem, że soczewica zwiększa swoją objętość podczas gotowania. Po ugotowaniu dodałem sporo podsmażonej cebuli, resztę mieszanki meksykańskiej z puszki. Niestety zapomniałem o pieczarkach. Żeby to wszystko się jakoś lepiło dodałem zblendowaną ciecierzycę. Ten oto farsz zawijałem w gotowe ciasto francuskie. Pieczemy. Pasują idealnie do barszczyku.
Smacznego!
czwartek, 9 grudnia 2010
burgery z cukinii i marchewki
Zainspirowany nową książką kucharską (nie wegańską ale bardzo przyjazną) postanowiłem wypróbować jeden z prostszych przepisów. Chodzi o burgery z cukinii i marchewki jakich nie powstydziłby się nawet Eugene H. Krabs (podejrzewam, że to właśnie jest jego sekretny pezepis, ale ciii....)
Książka, z której pochodzi przepis jest naprawdę ciekawa, ładnie wydana, można ją znaleźć w rewelacyjnej cenie *12 zł* i łatwo większość przepisów można przerobić na wersję wegańską. A teraz przepis:
- duża cebula
- 300 g marchewki
- 300 g cukinii
- 3 łyżki masła orzechowego
- 100 g bułki tartej
- ząbek czosnku
- oliwa, przyprawy
Cebulę posiekać, i lekko podsmażyć, dodać starte na grubej tarce cukinie i marchewki, wszystko poddusić około 15 minut. Dodać masło orzechowe i przyprawy, wymieszać starannie i zdjąć z ognia aby wszystko trochę przestygło. Dodać bułkę tartą (jeżeli nie ufacie gotowej bułce tartej możecie podpiec chleb w tosterze i roztłuc na drobne kawałeczki...), formować kotleciki i smażyć aż się zrumienią. W efekcie mamy warzywne burgery o lekkiej acz stabilnej konsystencji, nadają się świetnie do vegan hamburgerów.
P.S. Z pieskiem już lepiej, zaczął chodzić więc na razie sytuacja jest opanowana. W imieniu Fugi dziękuję za życzenia powrotu do zdrowia.
Książka, z której pochodzi przepis jest naprawdę ciekawa, ładnie wydana, można ją znaleźć w rewelacyjnej cenie *12 zł* i łatwo większość przepisów można przerobić na wersję wegańską. A teraz przepis:
- duża cebula
- 300 g marchewki
- 300 g cukinii
- 3 łyżki masła orzechowego
- 100 g bułki tartej
- ząbek czosnku
- oliwa, przyprawy
Cebulę posiekać, i lekko podsmażyć, dodać starte na grubej tarce cukinie i marchewki, wszystko poddusić około 15 minut. Dodać masło orzechowe i przyprawy, wymieszać starannie i zdjąć z ognia aby wszystko trochę przestygło. Dodać bułkę tartą (jeżeli nie ufacie gotowej bułce tartej możecie podpiec chleb w tosterze i roztłuc na drobne kawałeczki...), formować kotleciki i smażyć aż się zrumienią. W efekcie mamy warzywne burgery o lekkiej acz stabilnej konsystencji, nadają się świetnie do vegan hamburgerów.
P.S. Z pieskiem już lepiej, zaczął chodzić więc na razie sytuacja jest opanowana. W imieniu Fugi dziękuję za życzenia powrotu do zdrowia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


