Chciałem wybrać się dzisiaj do antykwariatu jednak deszcz, chociaż nie padał zbyt mocno, skutecznie mnie zniechęcił. Postanowiłem wypocząć porządnie korzystając z dnia wolnego (a to ostatnio nieczęsta sytuacja) i ugotować coś dobrego. Dziś padło na: RYŻ.
Brązowy ryż z warzywami, ananasem i podsmażonym tofu. Całkiem ciekawe połączenie smaków.
Jak zwykle, dokumentacja fotograficzna.

Paprykę, i cebulę pokroiłem, ananas był w kawałkach a pozostałe warzywa z puszki więc nie przepracowałem się przygotowując składniki...


Przyczajone tofu do którego zawsze podchodzę sceptycznie i jestem zdziwiony, ze jest całkiem smaczne...

Efekt końcowy:

Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się wysmażyć jakąś "książkową" notkę. Muszę tylko wybrać o jakiej książce chciałbym pisać...
Tymczasem pozdrawiam
P.S. Po tym jak ostatnio narobiłem sobie złości piekąc babeczki (było ich po prostu skandalicznie zbyt mało) upiekłem dzisiaj 20 sztuk tychże... :) (w czasie gdy gotował się ryż).